Seniorzy czują, że coś zgrzyta w prostym kopiowaniu przez nich indywidualistycznych wzorców – pisze Martyna Dominiak, koordynatorka projektu „Obywatel(ka) Senior(ka), realizowanego w świetlicy Krytyki Politycznej w Łodzi.

Polscy seniorzy i seniorki aktywizują się od co najmniej kilku lat. W ostatniej dekadzie powstało 500 Uniwersytetów Trzeciego Wieku, a Ministerstwo Pracy i Polityki Społecznej przeznaczy do 2020 roku 280 milionów złotych na „wspieranie aktywności osób starszych”. Wiadomo, społeczeństwo się starzeje, a władze miast zaczynają mówić o potrzebach tej grupy. Trend ten dotyczy także Łodzi, gdzie już co czwarty mieszkaniec ma ponad 60 lat. Samorządy wychodzą seniorom naprzeciw – joga w parku, nordic walking, wykłady o zdrowiu i kursy komputerowe. W dużych miastach coraz wyraźniej stawia się na organizację czasu wolnego osobom starszym.

Jednak kiedy przyjrzymy się temu bliżej, często jest to oferta płatna, tylko firmowana hasłem obowiązkowej „aktywizacji”. Nowoczesny senior to senior aktywny, wysportowany, regularnie odwiedzający pobliskie instytucje kultury, uczący się języków. Siedzenie w domu jest passé. Opiekowanie się wnukami też. Senior myśli przede wszystkim o sobie, bo ma być nastawiony na rozwój osobisty. Dba o swój wygląd, dietę i wypełniony kalendarz. Gimnastyka w poniedziałek, taniec w środę, a warsztaty z kreatywnego pisania co drugi weekend.

W Świetlicy Krytyki Politycznej w Łodzi od dwóch lat wypracowujemy inny model aktywności, oparty na pojęciach wspólnotowości, zaangażowania i obywatelskości. Rozmawiamy o dostępie do informacji publicznej, konsultacjach społecznych, interwencji dziennikarskiej. Uczestnicy naszych warsztatów chętnie piszą i dyskutują, a potem biegną na zajęcia z tai chi i wieczór poetycki.

Im model superaktywnego seniora odpowiada, ale jednocześnie czują, że to nie wystarcza.

Czują, że coś zgrzyta w tym kopiowaniu indywidualistycznych wzorców dominujących w potransformacyjnej rzeczywistości. W przeciwieństwie do większości z nas seniorzy dobrze pamiętają poprzedni system, który (mimo wszystko) nauczył ich wspólnotowego myślenia i działania. Na organizowanych przez nas warsztatach słyszymy nieustające narzekania na ludzką znieczulicę i nastawienie na indywidualny sukces. Oni wychowali się w innym świecie, gdzie pojęcie dobra wspólnego nie było utożsamiane z bolszewizmem. A dziś próbuje się ich na nowo wychować w duchu sukcesu, kreatywności, rozwoju osobistego.

W założeniach Długofalowej Polityki Senioralnej w Polsce na lata 2014-2020 czytamy: „Celem polityki senioralnej w Polsce będzie wspieranie i zapewnienie możliwości aktywnego starzenia się w zdrowiu oraz możliwości prowadzenia w dalszym ciągu samodzielnego, niezależnego i satysfakcjonującego życia, nawet przy pewnych ograniczeniach funkcjonalnych”. Problem polega na tym, że seniorzy nie zawsze chcą te nauki przyjmować. Wyznają również inne wartości niż samodzielność i niezależność, czują się członkami wspólnoty. Nie chcą zapominać o tych mniej sprawnych, mniej dostosowanych i zagubionych rówieśnikach, którzy nie wyjdą na ulicę albo do urzędu, żeby walczyć o swoje.

Bo nie wszyscy seniorzy wyglądają jak uśmiechnięci staruszkowie z reklam. Dominujący dyskurs aktywności zakłamuje rzeczywistość starości, która nie zawsze jest radosna i pełna energii.

Często natomiast wiąże się z chorobą i samotnością. Nie każda seniorka ma siłę na kurs szybkiego czytania, ale za to chętnie dowiedziałaby się, co zrobić, żeby administracja w końcu wymieniła okna w jej mieszkaniu. Seniorki, które przychodzą do Świetlicy, często mi mówią: „Póki mam siłę, mogę jeszcze się upominać, działać dla dobra innych. Może ktoś później będzie się upominał za mnie”. Kiedy już wiedzą, który urzędnik odpowiada za chodnik przed blokiem i do kogo złożyć pismo w sprawie częstszego kursowania tramwajów, działają. Mimo że często słyszą, że się nie da, że to nie takie proste, że nie ma pieniędzy. Łatwo się zniechęcić nawet tym najaktywniejszym.

Ale czasem się udaje. Dotychczasowe edycje budżetu obywatelskiego w Łodzi sfinansują zakupy sprzętów dla Domów Dziennego Pobytu i przychodni, remonty chodników i parków. Bo mieszkańcy upomnieli się o swoje sprawy. Dzięki inicjatywie Zespołu ds. Seniorów UMŁ w tym roku zaczęto finansować bezpłatne porady prawne dla seniorów. Duże nadzieje wiąże się także z rozpoczynającym się programem rewitalizacji w Śródmieściu, który ma na celu poprawę jakości życia tych łodzian i łodzianek, którzy do tej pory byli pomijani przy kluczowych inwestycjach.

I takie inicjatywy najbardziej mnie cieszą. Te, które nie są adresowane jedynie do superaktywnych, „młodych duchem”, ale także do tych, którzy po cichu liczą, że ktoś dostrzeże ich potrzeby. Jeżeli ograniczamy się do organizowania czasu wolnego aktywnym i nowoczesnym, zatrzymujemy się jedynie na „wizerunku” miasta przyjaznego seniorom. Działania, które mogą przynieść realną zmianę: częstsze kursy tramwajów, większe dofinansowanie na zakup opału albo system porad prawnych (i nie tylko) wzorowany na brytyjskim Citizens Advice Bureau, są mniej spektakularne i brzmią mniej atrakcyjnie. Dobra polityka senioralna powinna docierać także (a może przede wszystkim) do tych, którzy potrzebują wsparcia w zwykłym, codziennym życiu. Zadaniem tych aktywnych jest pamiętanie i upominanie się o interesy całej swojej grupy, także tych uboższych, mniej sprawnych, mieszkających w zaniedbanych kamienicach.

Jedną z możliwości takiego działania jest analizowane budżetów miejskich z perspektywy osób starszych. W Łodzi praca kilku społeczników zamieniła dotychczas fasadowe konsultacje budżetu w rzeczywiście partycypacyjny proces. Czekamy na kompletny raport, ale już teraz wiemy, że w konsultacjach wzięło udział pięć razy więcej mieszkańców niż rok wcześniej. Spora część z nich nie dotyczyła wielkich inwestycji, ale przyziemnych spraw z najbliższej okolicy. Jeśli chcemy mieć sprawiedliwy budże, pytajmy: jaką jego część należy przeznaczyć na infrastrukturę drogową i stadiony, a jaką na te elementy, które ułatwiłyby seniorom funkcjonowanie w mieście – na transport publiczny, mieszkania komunalne i zieleń?

Oczekujemy zmiany punktu widzenia o mieście i na to zwracaliśmy uwagę razem z uczestnikami tegorocznego cyklu warsztatów „Akademia Zaangażowanych Seniorów”. Zapraszam do zapoznania się z ich efektami:

 

Scenariusze warsztatów na Issuu

Film: Akademia Zaangażowanych Seniorów

Tekst ukazał się pierwotnie w Dzienniku Opini wydawanym przez Krytykę Polityczną. Dziękujemy za udzielenie zgody na publikację.

 

Współpraca: Barbara Manduk-Cheyne