W grudniu 2013 roku ustawodawca znowelizował ustawę o samorządzie gminnym, zapewniając podstawę prawną pod tworzenie przy samorządach Rad Seniora. Tego typu ciała już wcześniej istniały w kilkudziesięciu gminach, ale nie były zazwyczaj traktowane jako poważne fora doradcze, a tym bardziej inicjatywne. Po roku od wejścia w życie nowelizacji ustawy wiemy, że Rady nie wykwitają jak grzyby po deszczu, a ich wizerunek nie uległ znaczącej zmianie. Szkoda, bo założenia długofalowej polityki senioralnej jako jeden z priorytetów wymieniają wspieranie aktywności obywatelskiej seniorów, do czego Rady są niewątpliwie najlepszym narzędziem.

a

Na zdjęciu: praca w podgrupach w ramach konsultacji Warszawskiej Rady Seniorów

Tekst: Przemysław Wiśniewski

W ciągu 2014 roku powstało w Polsce kilkadziesiąt nowych Rad Seniorów, najczęściej w dużych miastach i prawie w ogóle na poziomie średnich i małych gmin miejskich, a zwłaszcza gmin wiejskich i miejsko wiejskich (a więc tam gdzie środowiska senioralne bywają najsłabsze, zwłaszcza na polu partycypacji obywatelskiej i udziału w podejmowaniu decyzji). Czemu tak się stało?

Kiepski moment

Powodem jest przede wszystkim niezbyt fortunny moment wejścia w życie ustawy – de facto w roku wyborczym, w którym lokalne samorządy mogły być podatne na oddolne starania środowisk senioralnych na rzecz powołania Rad, ale zazwyczaj nie chciały tworzyć dodatkowych ośrodków decyzyjnych rozpraszających władzę lub mogących promować nowych aktorów na publicznej scenie. Z takimi opiniami autor tekstu zetknął się kilkukrotnie, zwłaszcza w małych gminach gdzie toczyła się rywalizacja o samorządową przyszłość lokalnych włodarzy. Pomysł Rad zazwyczaj się tam podobał, ale podjęciu kroków towarzyszyły obawy o zdominowanie nowego ciała stronnikami czy to wójta/burmistrza czy dominujących sił w Radach miejskich i gminnych. Seniorskie samorządy, jak śmierdzące jajko, zostały w takiej sytuacji wyrzucane z obszaru zainteresowania decydentów.

Czy w 2015 roku powstanie więcej Rad niż w 2014? Zapewne tak, ale nie odnotujemy zapewne skokowego wzrost. Czemu? W prawdzie urzędnicy mają przed sobą względnie stabilne cztery lata i często wsłuchują się uważnie w głos lokalnie aktywnych środowisk 60+, ale jednak znów może brakować woli politycznej na poziomie władz samorządowych. Zwłaszcza nowi włodarze mogą dążyć do konsolidacji władzy i ostrożnego traktowania obywatelskich postulatów, na których przyswojenie „trzeba czasu”. Oczywiście, kalendarz wyborczy powoduje, że zawsze jesteśmy przed jakimiś wyborami lub po nich. Uchwalenie podstawy pod tworzenie Rad może mieć ostatecznie jedynie pozytywny wpływ na rozwijanie aktywności senioralnej i wkluczanie nowych osób w działania obywatelskie. Ale żeby Rady powstawały, trzeba też wytworzyć impuls do ich rozwoju. A tego impulsu brak.

Czas a jakość

Ile czasu trzeba by stworzyć Radę Seniorów? Znane są przykłady gdy trwało to nawet kilka tygodni. Rada powstawała na wniosek organów samorządowych lub z inicjatywy najsilniejszych senioralnych środowisk lokalnych, przy czym ich członkowie pochodzili często z mianowania, a ustalenie kompetencji nowychciał odbywało się na zasadzie roboczych konsultacji w wąskim kręgu zainteresowanych. Wiele jest w Polsce Rad, które powstawały jako reprezentacja jedynie części środowiska lokalnego i bez rozbudowanych konsultacji społecznych obejmujących różnych interesariuszy. W efekcie, nie brakuje Rad o bardzo ogólnym zakresie kompetencji (ciała „opiniodawczo-konsultacyjne”, najczęściej bez wpisania funkcji inicjatywnych i kontrolnych), będących atrapami korzystnymi wizerunkowo dla inicjatorów ich powstawania. Mamy też przynajmniej jeden przykład dużego miasta wojewódzkiego gdzie w niezgodzie na tryb powołania Rady, powstały finalnie dwa, „konkurencyjne” ciała – we Wrocławiu działa bowiem Rada „prezydencka” i „społeczna”. Są też przykłady Rad, które działając więcej niż rok nie wydały nawet jednego publicznego oświadczenia. Takie Rady nikomu i niczemu nie służą, ale… kto powiedział, że muszą służyć? Ustawodawca przewidział jedynie, że mogą powstawać.

Na pewno nie da się stworzyć sensownego modelu Rady, dostosowanego do lokalnych specyfik i możliwości mobilizacji środowisk senioralnych, bez przeprowadzenia rozbudowanych konsultacji wspieranych przez ekspertów. W taki sposób powołano np. Warszawską Radę Seniorów (konsultacje współorganizowała Fundacja ZACZYN), gdzie kilkumiesięczny proces projektowania oddolnego podzielono na kilka etapów. Niemniej model głębokich konsultacji jest rzadkością. Podobnie jak rozwijanie Rad na poziomie niższym niż gminny (mogą powstawać w jednostkach pomocniczych np. dzielnicach) lub wyższym (np. na poziomie powiatu czy województwa). Takich Rad praktycznie w Polsce nie ma, podobnie jak ponadlokalnych sieci sanioralnych samorządów, umożliwiających skuteczny lobbing, wymianę doświadczeń czy prowadzenie badań. Mało jest też wciąż samorządów i lokalnych organizacji, które mają chęć zmierzyć się z różnymi modelami tworzenia Rad i wybrać najbardziej adekwatną dla siebie „mapę drogową” do Rady. Dopiero pojawiają się pierwsze omówienia dobrych praktyk w tym obszarze – odpowiadają za nie organizacje pozarządowe.

ASOS nie wspiera

Czy instytucje centralne wspierają powstawanie Rad środkami budżetowymi? Niestety nie. W ramach Rządowego Programu na rzecz Aktywności Społecznej Osób Starszych (wspiera rocznie kilkaset inicjatyw, których budżet łączny wynosi około 40 milionów złotych) nie ma wyodrębnionego priorytetu z którego wspierane byłyby Rady – przypomnijmy, narzędzie wkluczania seniorów w aktywności obywatelskie, które są priorytetem ASOSa i strategii Polityki Senioralnej 2014-2020. Co istotniejsze, Ministerstwo Pracy i Polityki Społecznej odpowiedzialne za RP ASOS zaprojektowało konkurs grantowy w taki sposób by projekty przewidujące działania na rzecz tworzenia Rad (od lokalnych diagnoz przez konsultacje społeczne angażujące społeczność lokalną po monitoring) de facto się w nim nie mieściły (!). Czemu? Otóż w ASOSie jedynie jeden spośród czterech priorytetów dotyczy działań międzypokoleniowych, czyli takich gdzie beneficjentami (lub jak kto woli bezpośrednimi odbiorcami zadania) mogą być również osoby młodsze niż 60 lat. Tylko projekt mieszczący się w tym działaniu może przewidywać objęcie nim aktywnych urzędników, młodszych ekspertów czy samorządowców. Problem polega na tym, że przewidziane przez MPiPS działania w ramach tego priorytetu nijak się pokrywają z celami stawianymi przed Radami. Można oczywiście próbować pozyskać środki kreatywnie naginając regulamin. Podobnie trzeba się zachować programując działania w „pasującym” do tematu Rad priorytecie trzecim, który ma na celu właśnie wspieranie aktywności obywatelskiej osób 60+, ale niestety tylko w ramach projektów angażujących seniorów. W ramach tego priorytetu nie można objąć działaniem kluczowego dla stworzenia Rady eksperta czy samorządowca 60-. Można co najwyżej wspierać samych seniorów, którzy swoje kompetencje wykorzystają już w pracy z decydentami poza projektem, na „miękko”.

Z Radami jak z geriatrami. Brak koordynacji.

Niemal powszechnie wiadomo, że w Polsce brakuje lekarzy geriatrów oraz specjalistycznych oddziałów geriatrycznych. Mało kto jednak wie, że liczba lekarzy geriatrów rośnie. Na Mazowszu jest to już kilkadziesiąt osób… przy czym wielu nie pracuje w ramach specjalizacji. System kształcenia lekarzy geriatrów działa bardziej efektywnie niż jeszcze kilka lat temu, ale wraz z ich rynkową dostępnością nie idzie w parze tworzenie nowych miejsc na istniejących oddziałach i tworzenie nowych oddziałów w kolejnych szpitalach. Na braku koordynacji tracą seniorzy. Podobnie jest z Radami, którym zapewniono dobrą podstawę prawną, ale niedostatkiem działań wspierających skazano na funkcjonowanie w rozproszeniu i często na niskim poziomie. Istniejące dziś Rady mogą być kulą śniegową, która rozpędzając się stworzy cały ruch obywatelski. By to się stało potrzeba impulsu rozwojowego np. ułatwień w dostępie do środków w ramach programów grantowych MPiPS, ale również w działaniach własnych instytucji publicznych. Kilka lat temu Ministerstwo Skarbu Państwa zaczęło uczyć jak inwestować na giełdzie. Program „Akcjonariat Obywatelski” MSP prowadziło przy wsparciu partnerów z trzeciego sektora i państwowych przedsiębiorstw. Eksperci odwiedzali różne ośrodki gdzie organizowali warsztaty i szkolenia. Ministerstwo wyasygnowało też środki na mikro-konkurs grantowy w ramach którego realizowane były działania adresowane do seniorów. Wydaje się, że podobne seminaria lokalne lub niewielki podręcznik opracowany z partnerem pozarządowym, są ciężarem do uniesienia. Chyba, że wsparcie aktywności obywatelskiej seniorów to priorytet pisany patykiem na wodzie?