faceci1  faceci2  faceci3 

Jak sprawić, żeby więcej mężczyzn angażowało się w działania organizacji senioralnych? Czy to kobiety powodują, że mężczyźni nie chcą się angażować? – pytała Violetta Morawska, rozpoczynając drugie spotkanie z cyklu „Zdaniem seniora” zorganizowane przez Fundację Zaczyn w warszawskim „Warsztacie”.

Czy kobiety „wypychają” mężczyzn z różnych działań, np. związanych z opieką nad wnukami, a potem sfrustrowani mężczyźni nie chcą się angażować w również w inne działania? Kobiety zostały nauczone okazywania sobie uczuć, „organizowania się w kółeczka”, tworzenia sieci – mówił jeden z uczestników. A może to jednak sprawa odpowiednich tematów, języka zaproszenia? Może warto pomyśleć, jakie pasje uruchomić, żeby zaprosić mężczyzn – zastanawiała się Hanna Nowakowska, Prezeska Fundacji na Rzecz Kobiet JA KOBIETA, redaktorka naczelna serwisu społecznościowego www.kobieta50plus.pl.

Czy starsze kobiety i mężczyźni mają tak różne zainteresowania, że nie mogą działać wspólnie? Czy należy kierować do nich różną ofertę? Kilka osób zwróciło uwagę, że mężczyźni wolą działania mające konkretny cel. Danuta Kasprzyk stwierdziła, że Uniwersytety Trzeciego Wieku proponują głównie dyskusje na abstrakcyjne tematy: Facet nie pójdzie dyskutować o samotności. [Oni] idą tam, gdzie mają natychmiastowe osiągnięcie, dzieło. Jednocześnie mężczyźni nie angażują się np. w zajęcia z rękodzieła, twórczości. Zauważyła też, że na UTW panuje „wampiryzm emocjonalny”, od którego mężczyźni uciekają. Jako rozwiązanie zaproponowała tworzenie inicjatyw mających konkretne zadania, np. samopomoc prawna, zespoły muzyczne.

Obserwując brak mężczyzn (około 10 procent) wśród słuchaczy i współtwórców Uniwersytetów Trzeciego Wieku, Bogdan Falicki stworzył Klub Męski. Zauważył, że mężczyźni niechętnie biorą udział w kulturze, działaniach związanych z np. z czytelnictwem. Tymczasem większość UTW prowadzą kobiety, które nie biorą pod uwagę zainteresowań i potrzeb mężczyzn.

Kobiety mają skłonność do tworzenia życia familijnego, takich form działania jak wycieczki i spotkania integracyjne. Ja nie chcę się integrować, ja chcę działać, ja chcę się rozwijać – mówił Falicki. Zwracał uwagę, że kobiety, które działają w UTW, to często wdowy, pozbawione życia rodzinnego, którego szukają w organizacji.

Mężczyźni, przechodząc na emeryturę, tracą wszystkie kontakty, a kobiety umieją się zorganizować. Dlaczego tak się dzieje? – pytał jeden z obecnych. Co możemy zrobić, żeby mężczyzna po sześćdziesiątce powiedział: „Ja chcę działać”? Może trzeba zaufać kobietom i pozwolić, żeby to one przewodziły?

Te różnice mają głęboko kulturowe podłoże – zwrócił uwagę Rafał Bakalarczyk, doktorant w Instytucie Polityki Społecznej. Wszystkie wcześniejsze fazy życia sprzyjają temu podziałowi, mężczyźni otrzymują przez całe życie szereg bodźców, które ich wypychają z tej sfery, w której mogliby działać pozazawodowo. Dobrze by było, gdybyśmy stopniowo socjalizowali mężczyzn do różnych „miękkich funkcji”, na przykład związanych z organizacją przestrzeni, z opieką, z relacjami międzyludzkimi. W Norwegii zajęcia z gotowania czy zajęcia stolarskie są prowadzone wspólnie i dla chłopców, i dla dziewcząt – mówił Bakalarczyk. Mężczyznom łatwiej jest wejść w głębszą relację, jeśli początkowo stoi za nią konkretny cel. Opowiedział o swojej relacji ze starszym mężczyzną, która zaczęła się od nauki obsługi komputera. Warto wykorzystywać bardzo konkretne rzeczy, żeby trafić do bardziej złożonych potrzeb.

foto: SoulMate Studio

[nggallery id=7]

Nie warto tworzyć czegoś oddzielnie dla mężczyzn i oddzielnie dla kobiet, warto współpracować – odpowiadała Hanna Nowakowska. Przykładem projektu, w który mężczyźni angażowali się chętnie, jest „Szkoła SuperBabci i SuperDziadka” albo projekt, w którym seniorzy wspólnie testowali telefony komórkowe.

A może mężczyznom brakuje wzorów zaangażowania? Jedna z uczestniczek zauważyła, że w mediach to zwykle kobiety prezentują działania seniorów.

Uczestnicy zwracali też uwagę na emocje, jakie towarzyszą byciu osobą starszą, na przykład samotność, której nie przełamują UTW: Starszy człowiek przychodzi samotny na wykład, posłucha i z tą swoją samotnością wraca do domu. Nie ma możliwości dzielenia się, dyskusji – mówiła jedna z obecnych.

UTW tworzą pseudowięzi, a ludzie w trzecim wieku potrzebują zmiany w swoim życiu, potrzebują więzi, bo są samotni, ale spotkania integracyjne nie rozwiązują sprawy – mówił Bogdan Falicki. Problemem w Polsce jest jego zdaniem „limit więzi” – „ludzie w trzecim wieku mogą tylko udawać integrację, przejechać się do Kazimierza”, ale nie mogą zawierać małżeństw, zakochiwać się, bo nie jest to społecznie akceptowane. Seniorzy funkcjonują też jako zasób – np. mieszkaniowy – dla młodszych pokoleń, a nie osoba, z którą można wejść w relację. Pokolenia młodsze tylko nadzorują seniora, ale tak naprawdę żyją swoim życiem. Nie potrzebujemy pseudointegracji, tylko konkretnych działań związanych np. z samopomocą finansową.

Może skoro większość oferty kulturalnej jest kierowana do kobiet, to działalność obywatelska jest sferą, w której kobiety i mężczyźni, seniorzy i seniorki mogliby działać razem? – pytała Violetta Morawska?

UTW to nie jest recepta na wszystko – mówiła też Hanna Nowakowska. W małych miasteczkach nie potrzeba uniwersytetu, tam społeczność jednoczy się wokół konkretnych spraw. Spotkania o potrzebach seniorów, które współorganizowała, kończyły się np. napisaniem przez zgromadzonych listu w sprawie zmiany miejsca przystanku. Lokalne działania powodują, że ludzie zaczynają chcieć coś robić wspólnie, niezależnie od tego, czy jest to kobieta, czy mężczyzna.