Prezentujemy tekst współpracowniczki Fundacji ZACZYN poświęcony ostatniemu warszawskiemu osiedlu domków fińskich w śródmiejskim Jazdowie. Barbara Falenciak rekonstruuje powstanie osiedla i apeluje o konsultacje społeczne ws. jego przyszłości. Fundacja ZACZYN solidaryzuje się z mieszkańcami Jazdowa i angażuje się w działania  na rzecz utrzymania domków fińskich. Tekst uzupełniają zdjęcia z jednej z naszych wizyt u mieszkańców osiedla. Na jednej z fotografii widoczna jest m. in. pani Wanda, która w Jazdowie mieszka od samego początku istnienia osiedla, czyli już 68 lat. 

tekst: Barbara Falenciak; fotografie: Elżbieta Hołoweńko

Warszawa 1945. Niewyobrażalne hałdy guzów, zgliszcza, gdzieniegdzie szkielety, fragmenty budynków. Widok, budzący przerażenie i grozę. Nie ma ulic. Część ludzi nie ma wątpliwości – Warszawa jest tak zniszczona, że nie ma szans na jej odbudowę. Łatwiej i taniej wybudować jest nowe miasto, nową stolicę, tu nie ma do czego wracać. Jednak ludzie stale powracają. Mieszkają w prowizorycznych barakach, czasem na gruzach.

1   2

Z gruzów wydobywane są przedmioty, zwłoki. Towarzyszą temu wybuchy rozpaczy, płaczu, krzyku. To najczęstsze objawy życia w ówczesnej Warszawie. Na przekór przewidywaniom sceptyków stolica zaczyna coraz intensywniej tętnić ulicznym życiem powracających, przedwojennych mieszkańców. Zakładane są szpitale, szkoły, kawiarnie, kina, teatry. Zaczynają funkcjonować placówki pocztowe i komisariaty. Otwierają się punkty usługowe, każdy chce pracować, coś robić. Jak grzyby po deszczu powstają na ruinach drobne stragany z wszelkim asortymentem… szare mydło, lampy naftowe, saturatory z wodą sodową. Zachodnia Prasa donosi, że to niewiarygodne ale na ruinach, powstaje nowe-stare miasto – Warszawa, stolica Polski. Zagraniczni korespondenci z niedowierzaniem, filmują i fotografują to zjawisko.

W związku z przebudową ZSRR przekazuje polskim budowniczym kilkaset domków fińskich, aby mogli tam zamieszkać wraz z rodzinami. Domki muszą być usytuowane w różnych punktach miasta, tak aby blisko było na budowę, która odbywa  się w wielu dzielnicach na raz. Jedno z osiedli powstaje również pobliżu ulicy Pięknej i Alej Ujazdowskich, w samym centrum miasta. Fińskie osiedla z założenia miały być miejscem zamieszkania  przez okres pięciu lat. Niektóre osoby spędziły w nich jednak prawie całe swoje życie. Jedną z takich osób, jest pani Wanda. Przemieszkała w osiedlu Jazdów 68 lat i w 2013 roku dostała nakaz przeprowadzki do bloku, przy Alej Wyzwolenia. Czy pani Wanda zdoła przyzwyczaić się do nowego miejsca? Starych drzew się nie przesadza, bo się nie przyjmują. Tak bywa, też ze starszymi ludźmi. I choć kusi centralne ogrzewanie, ciepła woda w kranie i wiele innych udogodnień, to obawa i strach przed nowym miejscem, pozostają bardzo silne.

3   5

Domki fińskie pozbawione są fundamentów. Stawiane na okres pięcioletni, posiadały jedynie skromną podmurówkę. Doprowadzono do nich prąd i zimną wodę. Wyposażone były w piece kaflowe i kuchnie, opalane węglem lub drewnem. Ich mieszkańcy korzystali ze zbiorowej łaźni, usytuowanej w obrębie danego osiedla. Sami z czasem, wyposażali swoje domki w całą konieczną infrastrukturę. Piece akumulacyjne, termy do grzania wody, butle gazowe. Dobudowywali łazienki, werandy czy inne pomieszczenia. Sami dbali o zagospodarowanie przynależnego do domku, niewielkiego ogródka. Sadzili drzewa, krzewy, kwiaty i inną roślinność, stale ją pielęgnując. Zakład Gospodarowania Nieruchomościami m.st. Warszawy, który jest Zarządcą tego terenu, dopiero w ostatnim czasie, przysłał ludzi do koszenia trawników. Wcześniej nie zajmował się tym miejscem i jego mieszkańcami. Gdy się zainteresował – postanowił zakończyć ich historię w Jazdowie.

Nie ma jeszcze planów zagospodarowania przestrzennego tego obszaru miasta, ale Burmistrz Śródmieścia pan Bartelski, zapowiada, że w Śródmieściu nie ma miejsca na fińskie domki oraz inne niekomercyjne budownictwo. Śródmieście według koncepcji Bartelskiego to miejsce dla ludzi bogatych oraz banków i ambasad. Nie wszyscy mieszkańcy podzielają taką opinię. Bo zielony Jazdów to przede wszystkim przestrzeń mieszkających tu ludzi. Zanim zapadną decyzje co do ostatecznego kształtu tej przestrzeni, powinny być przeprowadzone konsultacje społeczne. Domki fińskie, to historia małych ojczyzn, gdzie wszyscy mieszkańcy dobrze się znali. To historia wielu rodzin. To w końcu historia Warszawy, jej podźwignięcia się z niebytu. Ostatnie domki fińskie w Warszawie zasługują na ocalenie, choć może zmieniać się przeznaczenie części z nich. Jako miejsce kultury, pracy artystów i miejskich aktywistów, przyjazne seniorom i rodzinom, sprawdzą się świetnie. Nie zapominajmy jednak o mieszkańcach. To oni stworzyli specyficzny klimat tego miejsca.