Polityka metropolitarna ma w Polsce pod górkę. Wobec braku stosownej ustawy, o potrzebie której dyskutuje się od lat, duże miasta oraz ich okolice mają problemy z poradzeniem sobie ze stojącymi przed nimi wyzwaniami. W jaki sposób mogą ominąć ten problem?
Bartłomiej Kozek
O tym, że problemy związane z brakiem narzędzi prowadzenia spójnej polityki metropolitarnej nie są wyłącznie teoretyczne można się było przekonać w Warszawie i jej okolicach niejednokrotnie. Najbardziej jaskrawym tego przykładem było rodzenie się w bólach wspólnej oferty biletowej stołecznego Zakładu Transportu Miejskiego oraz działających w mieście przewoźników kolejowych.

Kiedy już projekt wspólnego biletu ruszył po jakimś czasie jego zasięg zmniejszył się o tzw. linię wołomińską. Tamtejszy samorząd nie był bowiem zadowolony z warunków finansowych, stawianych przez stołecznego przewoźnika.
Innym przykładem na to, że polityka dużego miasta ma wpływ na jakość życia również poza jego granicami, jest opór, jaki mieszkańcy podwarszawskiego Halinowa stawiają planom wybudowania w ich okolicy wysypiska odpadów, jakie ma warszawskie Miejskie Przedsiębiorstwo Oczyszczania.

Wspomniane sprawy są jedynie czubkiem góry lodowej, pokazują jednak wyzwania, stojące przed dużymi obszarami miejskimi i powiązanymi z nimi m.in. więziami ekonomicznymi okolicznymi gminami.

Zarzewiem konfliktów staje się z jednej strony odpowiadanie na wyzwania transportowe, których skalę zwiększa przenoszenie się wielkomiejskiej klasy średniej na przedmieścia, z drugiej – odpływ dochodów podatkowych, potrzebny miastu takiemu jak Warszawa na realizację usług publicznych, wpływających na jakość życia coraz bardziej starzejącej się populacji.

http://pixabay.com/pl/warszawa-polska-miasto-wis%C5%82a-698416/

http://pixabay.com/pl/warszawa-polska-miasto-wis%C5%82a-698416/

Alternatywa dla chaosu?
Wobec braku uwarunkowań prawnych w sytuacjach takich pozostaje dobra wola samorządów, ale też próba stworzenia szerszej strategii, opisującej stojące przed aglomeracją wyzwania i proponującej sposoby na poradzenie sobie z nimi przez lokalne samorządy.

Jedną z takich prób jest tegoroczna, 110-stronnicowa „Strategia Rozwoju Obszaru Metropolitalnego Warszawy do roku 2030”. Sposobem na jej realizowanie w praktyce ma poddanie jej szerokim konsultacjom społecznym oraz przyjęcie przez co najmniej większość spośród samorządów Obszaru Metropolitarnego Warszawy (OMW).
Jakie kwestie w przygotowanym przez firmę Deloitte opracowaniu szczególnie mocno zahaczają o politykę senioralną?

Przede wszystkim warto odnotować już sam fakt zauważenia procesów starzenia się populacji, szczególnie mocno dotykających Warszawę i okolice. Już dziś udział ludności w wieku poprodukcyjnym w aglomeracji stołecznej wynosi 20%, a w samej Warszawie – aż 22,4% wobec krajowej średniej na poziomie 18,4%. Na dzień dzisiejszy „starszymi” miastami są w Polsce tylko Łódź i Katowice.

Z jednej strony wyższe wskaźniki ludności w wieku poprodukcyjnym w samej Warszawie i jej bezpośrednich okolicach mogą tworzyć wrażenie, że politykę senioralną wystarczy realizować jedynie na poziomie poszczególnych gmin. Z drugiej nie da się ukryć, że aktualna dystrybucja oferty zawodowej czy kulturalnej jest – i mimo wysiłków jeszcze długo pozostanie – dość nierównomierna na obszarze aglomeracji. Wpływać to może na różnicowanie się poziomów życia osób starszych między Warszawą a jej bezpośrednimi okolicami.

Zjawisku temu sprzyjać może inny problem – nierówny poziom rozwoju infrastruktury na terenie aglomeracji. Oznacza to nie tylko problemy z dostępnością do sieci kolejowej (co sprawia, że z północy i południa od samej Warszawy szybciej dostać się do centrum stolicy samochodem niż koleją), ale jeszcze bardziej podstawowych usług, takich jak wodociągi czy kanalizacja.

Aby nie pozostać gołosłownym – w powiatach grójeckim i sochaczewskim poziom dostępu do kanalizacji sięga jedynie odpowiednio 37,2 oraz 43,8%. Pamiętajmy, że piszemy tu nie o odległych rejonach kraju określanych mianem „Polski B”, ale o terenach silnie powiązanych społecznie i ekonomicznie z najbogatszym miastem kraju.

Nowy kurs!
Jakie zmiany proponują autorzy analizy? Identyfikując pięć celów strategicznych (rozwój transportu publicznego, lepszy ład przestrzenny, ciekawsza oferta wypoczynku, wspieranie przedsiębiorczości oraz dialogu społecznego) nie przesądzają, jakie konkretne kroki należy przedsięwziąć, a jedynie proponują szereg celów, które mogą przyczynić się do lepszego zintegrowania obszaru metropolitarnego Warszawy. Część z nich jasno nakierowana jest na realizowanie potrzeb osób starszych, inna część będzie miała znaczący wpływ na ich jakość życia w nieodległej przyszłości.

Przykłady? Chociażby audyt istniejącej infrastruktury komunikacji zbiorowej pod kątem osób o ograniczonej mobilności, jak również wspieranie integrowania różnych form transportu (multimodalności).

W sytuacji gdy coraz częściej zmuszani jesteśmy do wybierania kilku form komunikacji z punktu A do B (w Warszawie widać to najlepiej w dążeniu do skracania linii autobusowych kosztem stawiania na metro) zapewnienie maksymalnej dostępności każdej z jej form, np. dzięki niskopodłogowym autobusom/tramwajom czy większej czcionce stosowanej w rozkładach jazdy odgrywa obok kosztów podróży istotną rolę w zapobieżeniu wykluczeniu transportowemu.

Na obszarach podmiejskich, gdzie częstotliwość kursowania autobusów do stacji kolejowych jest rzadsza niż w Warszawie, a sam tabor może pozostawiać wiele do życzenia, waga tego problemu jeszcze bardziej rośnie.

Innym ciekawym wątkiem jest postulat sieciowania instytucji kulturalnych z aglomeracji, umożliwiający rozszerzenie bogatej oferty kulturalnej Warszawy o najbliższą okolicę stolicy. Podany wśród przykładowych celów pomysł wyjazdowych koncertów filharmonii wskazuje na próbę odwrócenia kierunku myślenia – zamiast jedynie zwiększać dostępność osób z okolic Warszawy do oferty kulturalnej tego miasta powinna ona niejako „wychodzić za miasto” i próbować aktywniej zainteresować swoją ofertą mieszkanki i mieszkańców tak różnych miejsc, jak Kobyłka, Tarczyn czy Mińsk Mazowiecki.

Rozwijać się z głową
Z przybliżeniem oferty kulturalnej do miejsc zamieszkania osób starszych wiąże się zresztą inny, jeszcze szerszy wątek – bardziej przemyślanego planowania przestrzennego. Spontaniczne rozlewanie się miast stworzyło rozległe przestrzenie o mieszanym, miejsko-wiejskim charakterze. Na przedmieścia Warszawy przenoszą się dziś często osoby młode i mobilne (najczęściej podróżujące do pracy w stolicy samochodem), które szukają tam ucieczki od zgiełku wielkiego miasta oraz przestrzeni życia dla swoich dzieci.
Wraz z ich starzeniem się mogą jednak zacząć się problemy. Waga dostępu do podstawowych usług – od sklepów spożywczych i aptek po tereny zielone i domy kultury – będzie rosła. Bez spójnego planowania (szczególnie inwestycji na styku dwóch i więcej jednostek samorządu terytorialnego) aglomeracji mogą zagrażać skutki niekontrolowanego rozwoju, takie jak zmniejszanie się powierzchni obszarów zielonych, niedostateczny dostęp do usług publicznych czy rosnące problemy komunikacyjne.

Wspomniane wśród zaleceń rozwijanie oferty uniwersytetów trzeciego wieku czy opieki zdrowotnej nakierowanej na potrzeby seniorek i seniorów nie będzie skuteczne, kiedy np. zabraknie terenów pod inwestycje infrastrukturalne tego typu albo gdy poziom dostępu do tego typu usług w poszczególnych gminach pozostanie mocno zróżnicowany. Wszystkie te zjawiska szczególnie mocno będą dotykać osoby starsze, utrudniając im jak najdłuższe cieszenie się życiową samodzielnością.

Znaleźć ramy współpracy
Największym – wspomnianym na początku tekstu – problemem jest brak legislacji, która stworzyłaby spójne ramy współpracy miedzy samorządami na obszarze polskich aglomeracji. W efekcie spora część sugestii i zaleceń, zawartych w „Strategii Rozwoju Obszaru Metropolitalnego Warszawy do roku 2030” ogranicza się do koordynacji i wymiany dobrych praktyk.

Pojawia się zatem pytanie o to czy są to działania wystarczające. Jeśli spełnią się nadzieję twórców raportu i większość samorządów aglomeracji warszawskiej przyjmie ją i zacznie podporządkowywać swoje działania wyznaczonym w niej celom strategicznym, odpowiedź będzie pozytywna. Jeśli jednak okaże się, że metropolia nadaj rozwija się nierównomiernie, a okoliczne gminy i powiaty współpracują ze sobą słabo czy wręcz wcale powrócą pomysły na zinstytucjonalizowanie kooperacji.

Jak mogłaby ona wyglądać? Jedną z możliwości byłoby utworzenie czegoś w rodzaju Rady Metropolii Warszawskiej. Wraz z tym pomysłem pojawia się jednak szereg pytań. Czy członków tej rady należałoby wybierać w bezpośrednich wyborach czy może powinni być delegowani przez Radę Warszawy i ościennych gmin? Czy każda gmina powinna mieć równą reprezentację czy może powinna być ona uzależniona od liczby ludności – tak, by odzwierciedlać znaczenie stolicy Polski? Czy nie tworzylibyśmy w ten sposób de facto kolejnego szczebla samorządu, co wymagałoby zmian w obowiązującym ustawodawstwie? Czy lepszym rozwiązaniem nie byłoby oddzielenie Warszawy i okolic od Mazowsza i stworzenie z nich osobnego województwa?

Powyższe pytania na pierwszy rzut oka wydają się techniczne i dalekie od rozważań o polityce senioralnej. W obliczu rosnącej roli miast, ale także ich rozlewania się poza granice administracyjne stworzenie sprawnego organizmu, umożliwiającego realizację spójnej polityki staje się coraz bardziej palące.

Metropolia warszawska, której silna pozycja będzie w najbliższych latach rosła (przewiduje się m.in. wzrost zamieszkującej ją populacji, podczas gdy w tym samym czasie ludność Polski ma powoli się kurczyć) ma predyspozycje do tego, by realizować wzorcową politykę senioralną. Pytanie o to, jakie narzędzia pozwoliłyby osiągnąć ten cel najbardziej skutecznie wydaje się zatem zasadne.